Pierwsza
większa impreza, o której dowiedziałam się tuż po przyjeździe tutaj byl koncert Macy Gray.
Stwierdziłam
wtedy, pamiętając nasze pojękiwania z Panna D. nad kontraktami w AMS,ze to
byłaby znakomita okazja do uczczenia pierwszej wypłaty, na która bardzo
(BARDZO) czekałam.
I co? Jak
w mordę strzelił kasa przyszła w dzień koncertu wiec nie pozostawało nic innego
jak cieszyć się wydarzeniem.
Oto i ona:
Koncert był fenomenalny! Wszyscy doskonale się bawili. Macy ma niesamowity temperament i potrafi rozgrzać chyba każdą publiczność. Nas nie trzeba było namawiać. Już po kilku piosenkach miejsce zamieniło się w wielki parkiet gdzie ludzie podrygiwali, śpiewali i po prostu dobrze się bawili.
Czasem
mam takie myśli,czy do końca jestem normalna/ zachowuje się normalnie, bo wiele
osób mi mówi ze samemu to tak dziwnie na koncert iść..
No, ale z
drugiej strony podliczając realistycznie wszystkie "za i przeciw",
kiedy znów miałabym okazje usłyszeć tak charakterystyczny głos na żywo,
zobaczyć to show. Tym bardziej że w danym momencie, nic nie powstrzymywało mnie
przed zrobieniem tego. Był koncert, była kasa, tylko potrzeba było wpakować się
w metro i się cieszyć :D
A przy
okazji powiem Wam, ze życie w Dubaju, ze względu na to, iż jest tu dużo
tymczasowych cudzoziemców przypomina trochę sceny z amerykańskich filmów, gdzie
po pracy idziesz sam na drinka i siedzisz przy barze ciesząc się chwilą (albo myślac,że w domu i tak nikt na ciebie nie czeka). Dużo ludzi wychodzi tu w pojedynkę. Dużo
łatwiej jest tez nawiązać kontakt. I nie chodzi mi o jakieś podrywy. Tak po
prostu, ludzie do siebie rozmawiają, uśmiechają się, otwierają paszcze, -
i to jest jak najbardziej spoko. Mowie tu głównie o ludziach z Europy i
miejscach Europejskich, bo niestety inne nacje maja trochę inna kulturę, ale
skupmy się na pozytywach.
Dla przykładu-
poszłam kiedyś na piwo do Irlandzkiego pubu nieopodal miejsca, w którym mieszkam.
To bylo
moje pierwsze samotne wyjście i wiecie trochę się stresowałam. Ale będąc już na
miejscu, po 5 min dosiadła się do mnie 63 letnia Irlandka, z która przegadałyśmy
jakieś 2-3 godziny, racząc się trunkiem, a po wszystkim każda poszła w swoja stronę.
Albo inny
przykład, w pierwszy weekend zostałam zaproszona na domówkę, do zupełnie obcych
ludzi, ale im to zupełnie nie przeszkadzało, wręcz odwrotnie, opowiadali mi, na
co zwracać uwagę, co kiedy robic.. i w ogóle jak tu wygląda życie
. I powiem Wam, ze to było takie.. miłe!
Chyba
jest to wynikiem tez tego, ze wielu ludzi traktuje Dubaj jako miasto przejściowe,
dla kariery, znajomości, a potem myślą, aby przeprowadzić się w jakieś bardziej
ustabilizowane, miejsce.
Wiele
ludzi, tak jak i ja tęskni, ale przepych i fajna kasa ma to wynagradzać.
Europejczycy, Amerykanie maja przyjeżdżać cieszyć się, zwozić swój know how, a potem niech robią, co chcą..i
jakoś sumarycznie wygląda to całkiem fair. No cóż, poczekamy do lata, gdzie
temperatura sięga 50 stopni, i dowiem się czy siedząc tylko w biurze, domu
(pomieszczeniach zamkniętych- klimatyzowanych) dalej będę cieszyć się pobytem
;) Póki co jest dobrze! A uczucia wylegiwania się na plaży w Grudniu nie pobije
nic! :D
Trzymajcie
się ciepło :*
M-ka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz