niedziela, 9 grudnia 2012

Fabulous Macy


Pierwsza większa impreza, o której dowiedziałam się tuż po przyjeździe tutaj byl koncert Macy Gray.
Stwierdziłam wtedy, pamiętając nasze pojękiwania z Panna D. nad kontraktami w AMS,ze to byłaby znakomita okazja do uczczenia pierwszej wypłaty, na która bardzo (BARDZO) czekałam.
I co? Jak w mordę strzelił kasa przyszła w dzień koncertu wiec nie pozostawało nic innego jak cieszyć się wydarzeniem.

Oto i ona:






Koncert był fenomenalny! Wszyscy doskonale się bawili. Macy ma niesamowity temperament i potrafi rozgrzać chyba każdą publiczność. Nas nie trzeba było namawiać. Już po kilku piosenkach miejsce zamieniło się w wielki parkiet gdzie ludzie podrygiwali, śpiewali i po prostu dobrze się bawili.
Czasem mam takie myśli,czy do końca jestem normalna/ zachowuje się normalnie, bo wiele osób mi mówi ze samemu to tak dziwnie na koncert iść..
No, ale z drugiej strony podliczając realistycznie wszystkie "za i przeciw", kiedy znów miałabym okazje usłyszeć tak charakterystyczny głos na żywo, zobaczyć to show. Tym bardziej  że w danym momencie, nic nie powstrzymywało mnie przed zrobieniem tego. Był koncert, była kasa, tylko potrzeba było wpakować się w metro i się cieszyć :D











A przy okazji powiem Wam, ze życie w Dubaju, ze względu na to, iż jest tu dużo tymczasowych cudzoziemców przypomina trochę sceny z amerykańskich filmów, gdzie po pracy idziesz sam na drinka i siedzisz przy barze ciesząc się chwilą (albo myślac,że w domu i tak nikt na ciebie nie czeka). Dużo ludzi wychodzi tu w pojedynkę. Dużo łatwiej jest tez nawiązać kontakt. I nie chodzi mi o jakieś podrywy. Tak po prostu, ludzie do siebie rozmawiają, uśmiechają się,  otwierają paszcze, - i to jest jak najbardziej spoko. Mowie tu głównie o ludziach z Europy i miejscach Europejskich, bo niestety inne nacje maja trochę inna kulturę, ale skupmy się na pozytywach.
Dla przykładu- poszłam kiedyś na piwo do Irlandzkiego pubu nieopodal miejsca, w którym mieszkam.
To bylo moje pierwsze samotne wyjście i wiecie trochę się stresowałam. Ale będąc już na miejscu, po 5 min dosiadła się do mnie 63 letnia Irlandka, z która przegadałyśmy jakieś 2-3 godziny, racząc się trunkiem, a po wszystkim każda poszła w swoja stronę.
Albo inny przykład, w pierwszy weekend zostałam zaproszona na domówkę, do zupełnie obcych ludzi, ale im to zupełnie nie przeszkadzało, wręcz odwrotnie, opowiadali mi, na co zwracać uwagę, co  kiedy robic.. i w ogóle jak tu wygląda życie . I powiem Wam, ze to było takie.. miłe!
Chyba jest to wynikiem tez tego, ze wielu ludzi traktuje Dubaj jako miasto przejściowe, dla kariery, znajomości, a potem myślą, aby przeprowadzić się w jakieś bardziej ustabilizowane, miejsce.
Wiele ludzi, tak jak i ja tęskni, ale przepych i fajna kasa ma to wynagradzać. Europejczycy, Amerykanie maja przyjeżdżać cieszyć się, zwozić swój know how, a potem niech robią, co chcą..i jakoś sumarycznie wygląda to całkiem fair. No cóż, poczekamy do lata, gdzie temperatura sięga 50 stopni, i dowiem się czy siedząc tylko w biurze, domu (pomieszczeniach zamkniętych- klimatyzowanych) dalej będę cieszyć się pobytem ;) Póki co jest dobrze! A uczucia wylegiwania się na plaży w Grudniu nie pobije nic! :D

Trzymajcie się ciepło :*

M-ka

P.S.

R. dziękuję za konsultacje IT :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

About

Translate

Blogger templates

Follow us at FB