środa, 3 lipca 2013

Oczy dookola glowy

Dzis wstalam o 7 15.
Umylam sie, ubralam i szybko zlecialam na dol aby przygotowac kawe i zjesc pyszny chlebek z miodem.
O 8:15 bylo zebranie o sprawach w miescie i planie na dzien.
Potem popracowalismy troche na kompach.
Ok 1030 przyjechal po nas nasz Afganski kolega, z ktorym bezpiecznie moglismy ruszyc do kampusu UNAMA.
Ubralismy sie w kamizelki, sprawdzilismy system trackujacy ( dzieki niemu ludzie w Dubaju wiedza gdzie jestesmy w razie W) i w droge!
Jechalismy ok 20 min aby potem czekac godzine przed siedziba UNAMY na pozwolenie na wjazd.
To byla najgorsza czesc dnia. Ubrana w burke, w kamizelce siedzialam w naszym wanie spocona do granic mozliwosci. Przed nami obserwowalismy straznikow z kalachami, a my z koleji bylismy obserwowani przez kazdego przechodzace lub przejezdzajacego...A uwierzcie wzrok tutejszych nie jest zyczliwym.
Jak juz dostalismy sie do siedziby UNAMY kolejna godzina zleciala na odprawe z identyfikatorami przypisanie ochrony na kampusie itd..
Potem finalnie.. spotkalismy sie z panami z UNICEFU- poszlismy na lunch i rozmawialismy na pracowe tematy.
Nastepnie po spotkaniu z Panami,ktorzy jeszcze pokazali nam swoje biura itd.. poszlismy do bardzo znanej i powazanej Pani doktor z UNAMY.
Po rozmowie z nia wyrobilismy "staly" identyfikator dla jednego z kolegow, wlozylismy kamizelki, wsiedlismy do auta i do domu!
Po drodze w jedna i w druga strone zarowno nasi tutejsi koledzy jak i Dr Greg opowiadali nam o Kabulu, co sie gdzie znajduje, gdzie bylu jakies bunty,zamieszki, bomby, ranni,ofiary...
Jak dotarlismy do domu wszyscy bylismy skonani.. goraca pogoda dala sie we znaki.
Wzielam prysznic, kolacja juz czekala...
Kurczak  + pieczone ziemniaki i salatka i ciasto bananowe..Mhhh
Siedlismy jeszcze chwilke do maili aby potem rozlozyc sie na ganku przed domem, zapalic papierosa wypic hektolitry wody,podsumowac dzien ale finalnie..pogadac o bzdurach..
Byl tez czas na film i beztroskie drzemanie na sofie.
Potem znow ganek, znow rozmowy i nauka jak wymowic liczbe 3333 po Polsku..to bylo dobre :)

A teraz juz herbatka, paciorek, mycie zabkow i do spania..

Dobranoc.

Jest 21:45

M-ka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

About

Translate

Blogger templates

Follow us at FB