Witam Państwa Serdecznie w Poniedziałkowy wieczór,
Przesunięcie czasu o 3h płata figle i nieraz łapię się na tym,że do końca nie mogę się przestawić. Najgorszy był początek gdy nie spałam do 3 w nocy (bo u nas to północ) a potem o 7 trzeba było wstać.
Ale parę nocy i jest ok.
No tylko,ze ja nie do tego dążę. Dziś w końcu mija pierwszy tydzień mojego pobytu w Dubaju!
Ogarnięcie wszystkich uczuć, emocji, zaskoczeń, wzlotów i czasem upadków nie jestem w stanie zliczyć, tym bardziej że to chyba jak zawsze na początku, czuje się sto razy mocniej.
Po pierwsze i ostatnie zarazem- dziękuję wszystkim, którzy chcą być w kontakcie.
A co u mnie? Generalnie spoko. Brzmi prymitywnie? Otóż w całej obfitości atrakcji oferowanych przez miasto istnieje też ta 'dark side' bycia tutaj samą. Ale w cale nie chce na tym się skupiać, bo przecież po co? Sama tego chciałam :)
Krótkie podsumowanie, a potem przechodzimy do rzeczy, na które może przynajmniej część z Was czekała.
Dubaj - miasto gigantycznych rekordów budownictwa i zaspakajania próżności ludzkiej. (To chyba trafne określenie).
Jak tu jest? Dobrze, nie czuć ciśnienia. Ludzie żyją na godnym poziomie, zamknięci w złotej klatce niepisanych zasad.
Jest pięknie, tylko jakoś tak pusto. Miasto wygląda wspaniale, budynki zapierają dech w piersiach, tylko nic się za tym nie kryje, żadna historia, brak drugiego dna.
Moze to poprostu malkontentny styl europejski, ale jakos czasem brakuje mi dodatkowej historii oprócz planu projektu i metrów sześciennych betonu, wylanych na fundamenty..
Ludzie wyglądają ładnie i chodzą uśmiechnięci (słońce i pora "zimowa" każdemu się udziela), co jest największą zaletą.
Ze względu na mieszankę kulturową łatwo wmieszać się w tłum (- jednak jak w tym wszystkim pozostać soba?). Duzo ludzi się tu przenosi i zaczyna życie bo jest " na bogato", z drugiej strony nie wyobrażam sobie cale życie nie ubrać szortów :]
Generalnie sama idea bogactwa na pustyni powinna zastanowić.
Co u mnie? Znalazłam mieszkanie! Właściwie pokój. Wchodząc w szczegóły, to będę go dzielić.
W każdym razie będę mieszkać na 9 piętrze, będę mieć balkon, na którym zamierzam wieczorami delektować się sziszą i ciepłym wiatrem :)
A dla spragnionych ciepła, bo wiem Bidoki, że u Was masakra za oknem,wysyłam trochę ciepła:
Jeżeli chodzi o plaże, to normalnie można paradować w bikini.
Trzeba wziąć pod uwagę,że są ponoć plaże wydzielone, gdzie powinno się szanować tutejszą kulturę i nie można zbytnio chodzić roznegliżowanym.
Ta plaża, z której widzicie zdjęcia, była jedną z najpiękniejszych, które widziałam w życiu. Jak ze snu..
Gdy usiadłam, to bałam się,ze to szybko minie więc oczami starałam się łapać centymetr po centymetrze krajobrazu. I było warto!
Ach! Ponieważ pomyślałam,ze może macie jakieś pytania, a mnie umyka przekazywanie wszystkich szczegółów, to piszcie w komentach albo mailem, a postaram się odpowiedzieć.
M-ka
Przesunięcie czasu o 3h płata figle i nieraz łapię się na tym,że do końca nie mogę się przestawić. Najgorszy był początek gdy nie spałam do 3 w nocy (bo u nas to północ) a potem o 7 trzeba było wstać.
Ale parę nocy i jest ok.
No tylko,ze ja nie do tego dążę. Dziś w końcu mija pierwszy tydzień mojego pobytu w Dubaju!
Ogarnięcie wszystkich uczuć, emocji, zaskoczeń, wzlotów i czasem upadków nie jestem w stanie zliczyć, tym bardziej że to chyba jak zawsze na początku, czuje się sto razy mocniej.
Po pierwsze i ostatnie zarazem- dziękuję wszystkim, którzy chcą być w kontakcie.
A co u mnie? Generalnie spoko. Brzmi prymitywnie? Otóż w całej obfitości atrakcji oferowanych przez miasto istnieje też ta 'dark side' bycia tutaj samą. Ale w cale nie chce na tym się skupiać, bo przecież po co? Sama tego chciałam :)
Krótkie podsumowanie, a potem przechodzimy do rzeczy, na które może przynajmniej część z Was czekała.
Dubaj - miasto gigantycznych rekordów budownictwa i zaspakajania próżności ludzkiej. (To chyba trafne określenie).
Jak tu jest? Dobrze, nie czuć ciśnienia. Ludzie żyją na godnym poziomie, zamknięci w złotej klatce niepisanych zasad.
Jest pięknie, tylko jakoś tak pusto. Miasto wygląda wspaniale, budynki zapierają dech w piersiach, tylko nic się za tym nie kryje, żadna historia, brak drugiego dna.
Moze to poprostu malkontentny styl europejski, ale jakos czasem brakuje mi dodatkowej historii oprócz planu projektu i metrów sześciennych betonu, wylanych na fundamenty..
Ludzie wyglądają ładnie i chodzą uśmiechnięci (słońce i pora "zimowa" każdemu się udziela), co jest największą zaletą.
Ze względu na mieszankę kulturową łatwo wmieszać się w tłum (- jednak jak w tym wszystkim pozostać soba?). Duzo ludzi się tu przenosi i zaczyna życie bo jest " na bogato", z drugiej strony nie wyobrażam sobie cale życie nie ubrać szortów :]
Generalnie sama idea bogactwa na pustyni powinna zastanowić.
Co u mnie? Znalazłam mieszkanie! Właściwie pokój. Wchodząc w szczegóły, to będę go dzielić.
W każdym razie będę mieszkać na 9 piętrze, będę mieć balkon, na którym zamierzam wieczorami delektować się sziszą i ciepłym wiatrem :)
A dla spragnionych ciepła, bo wiem Bidoki, że u Was masakra za oknem,wysyłam trochę ciepła:
| Kobiety w czerni |
Jeżeli chodzi o plaże, to normalnie można paradować w bikini.
Trzeba wziąć pod uwagę,że są ponoć plaże wydzielone, gdzie powinno się szanować tutejszą kulturę i nie można zbytnio chodzić roznegliżowanym.
Ta plaża, z której widzicie zdjęcia, była jedną z najpiękniejszych, które widziałam w życiu. Jak ze snu..
Gdy usiadłam, to bałam się,ze to szybko minie więc oczami starałam się łapać centymetr po centymetrze krajobrazu. I było warto!
Ach! Ponieważ pomyślałam,ze może macie jakieś pytania, a mnie umyka przekazywanie wszystkich szczegółów, to piszcie w komentach albo mailem, a postaram się odpowiedzieć.
M-ka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz